There are no translations available.
W Nr 24 Tygodnika Zgierskiego ukazał się obszerny artykuł dotyczący naszej fundacji i U.M. Zgierza, w tytule występuje słowo "współpraca". Nie udało się współpracować nawet 1 rok, tak więc należało napisać o braku współpracy między nami.
Wszyscy wiemy,że problem bezdomnych zwierząt to temat dla wielu polityków,niepotrzebny i niewygodny. Ustawa o ochronie zwierząt oraz Ustawa o o porządku i czystości w gminach, nakazuje opiekować się bezdomnymi zwierzętami i są to zadania własne (Prezydenta,burmistrza). Nigdzie nie umiejscowiono zapisu o ilości zwierząt dla których prezydent ma świadczyć opiekę. Od 2002 r. do Pabianic przekazywano 6 psów miesięcznie w złudnym przekonaniu, że więcej bezdomnych psów nie ma .Przez moje mieszkanie do 2007r. przewinęło się 41 psów i 32 koty wszystkie są udokumentowane i choć mieszkam w bloku, to podejmowaliśmy z rodziną ten trud,leczyliśmy,sterylizowaliśmy, a mój mąż lub syn odwoził je do nowych domów. Kiedy udało się postawić w medorze 4 boksy psów i kotów przybywało w zastraszającym tempie,a my często byliśmy bezradni. W budynku było 18 psów w boksie ponad 30 i do każdego drzewa pies przypięty łańcuchem. Walka z byłym prezydentem Karolem Maślińskim trwała całą kadencję,na szczęście dla nas i zwierząt nie został wybrany na kolejną kadencję. Ponieważ nie mieliśmy środków na utrzymanie zawarliśmy umowę z U.M. w Głownie na przyjmowanie bezdomnych psów. Tak więc ratując psy z Głowna,mieliśmy pieniądze na ratowanie zgierskich psów, a sponsorka z Łodzi kupowała leki i opłacała wszystkie zabiegi Kiedy w 2007 r. podpisaliśmy umowę z U.M. Zgierza naiwnie sądziliśmy, że skończyła się gehenna zgierskich zwierząt. Zarzuca nam p. M. Kontowicz,że przyjmowaliśmy coraz większa ilość psów i kotów i ciągle pisaliśmy o zwiększenie limitów.Przecież wszystkie psy przywożone były przez Straż Miejską i MPGK, myśmy ich sami nie łapali. Zdumiewa mnie pokrętne tłumaczenie p. Nczelnik Wydziału ochrony środowiska. Dodatkowo przyjmowaliśmy rocznie ponad 100 psów i 120 kotów nigdzie ich nie zgłaszaliśmy i nigdy nie zwracaliśmy się o pokrycie kosztów ich utrzymania.
Należy podkreślić,że żadna organizacja, nie jest od realizacji zadań własnych miasta od tego jest samorząd. My bardzo chętnie pomożemy i wesprzemy miasto w działaniach,ale za karygodne uważamy limitowanie zwierząt i obciążanie fundacji zadaniami własnymi.
Aż mam ochotę pogratulować urzędnikom trwanie w naiwnym myśleniu ,że w Zgierzu jest tylko 8 bezdomnych psów , a bezdomnych kotów nie ma wcale ..Zgadzam się , że z kasy miasta na ten cel wydatkowana jest określona kwota pieniędzy , ale skoro nie zrobiono do tej pory nic to skąd mają być oszczędności .
Od 10 lat zwracamy się z o wsparcie sterylizacji dzikich kotów , dopłatę dla posiadających
psy i koty a korzystających z pomocy opieki społecznej , oraz wsparcie identyfikacji poprzez wszczepianie czipów psom i kotom .
Na każde złożone pismo w tej sprawie , dostajemy odpowiedź odmowną .
Dotychczas zaczipowaliśmy 801 psów , w 2009 r. wydaliśmy 250 bezpłatnych talonów na sterylizacje dzikich kotów z terenu naszego miasta .W 2009 roku zakupiliśmy 750 czipów za 9.000zł mając nadzieje że zorganizujemy wspólną akcje zaczipowania psów w naszym mieście , owszem p. Prezydent pomysł poparł , odpisując jednak że w budżecie miasta nie ma pieniędzy na taki cel .Jedynym dostępne środki zapobiegającym bezdomności jest czipowanie i sterylizacja a nie budowanie schronisk . Od wielu lat wyadoptujemy psy do Niemiec , Norwegii, Francji, tam każdy pies musi być zaczipowany i wysterylizowany, a rozmnażać zwierzęta można tylko w hodowlach zgłoszonych w związku kynologicznym.
Bezdomność zwierząt nie tworzą schroniska tylko ludzie i urzędnicy.
Zarzuca nam się również ciągły wzrost stawki za utrzymanie psów. Według nowych wyliczeń pobyt dobowy to koszt 10 zł i na to składają się koszty ponoszone na utrzymanie i opiekę,bo przecież pies sobie sam nic nie zrobi, nie kupi i nie ugotuje jedzenia, nie pójdzie do lekarza i sam nie wyprowadzi na spacer do tego potrzebny jest człowiek. To wszystko składa się na jakość opieki.
Wszystkie nasze psy biegają po 4 wybiegach,do każdego boksu doprowadzona została woda i kanalizacja.
Z pełną odpowiedzialnością napisze ,że wszystkie są radosne,wybiegane wykąpane i nie śmierdzą. Jakość opieki może być bardzo różna i porównywanie naszych psów do dzieci w przedszkolu jest co najmniej dziwne. Przecież dzieci w przedszkolu nikt nie leczy, nie szczepi i są od 5 do 9 godzin, a u nas psy są całą dobę. Czemu p. Naczelnik nie porównała ich do dzieci z domu dziecka lub rodziny zastępczej,byłoby to bardziej uczciwe. Dla porównania 1 dzień pobytu psa w lecznicy przy ul. Aleksandrowskiej kosztuje nas podatników podatników 21,40 zł, ciekawe jakie menu się na to składa i jaki rodzaj opieki?
Podczas obowiązującej umowy pomiędzy naszą fundacją , a U.M. Zgierza zobowiązani byliśmy do comiesięcznego przekazywania umów adopcyjnych co też czyniliśmy. Kontrolowano i spisywano psy,bo ciągle coś w papierach urzędników nie zgadzało. Pomimo umieszczania wszystkich przyjmowanych psów na naszej stronie internetowej i możliwości przesyłania zdjęć, pracownicy urzędu przyjeżdżali je spisywać i fotografować,czym bardzo skutecznie paraliżowali pracę fundacji.
Psy musiały siedzieć w boksach,choć temperatura wynosiła 30 C.
Przecież wszystkie przywożone zwierzęta były ewidencjonowane przez S.M. MPGK i naszą fundację, do Wydziału ochrony środowiska co miesiąc spływały wykazy zdjęcia udostępnialiśmy,dlatego bezzasadne były ciągłe inwentaryzacje. Swoją drogą ciekawe ile inwentaryzacji przeprowadzono w schronisku w Pabianicach od 2002 roku?
Kolejny fakt to redagowanie umów pomiędzy naszą fundacją,a U.M. Zgierza zawsze z opóźnieniem i warunkami nie do przyjęcia wymuszając jak najniższą stawkę poprzez jej wstrzymywanie.
W kwietniu 2009 roku pożyczyliśmy 30 tys. zł na utrzymanie zwierząt na skutek opieszałości urzędników, nie mieliśmy ich za co karmić i utrzymać.
Taka sytuacja miała miejsce już trzy razy,uważam,że poprzez zaniechanie obowiązku urzędników nagminnie dochodzi do takich sytuacji.
W ubiegłym roku z wpłat 1% podatku odłożyliśmy 60 tys. zł na zadaszenie boksów,lecz na skutek braku jakiejkolwiek polityki zapobiegania bezdomności zwierząt,pieniądze zostały zjedzone przez 120 kotów przyjętych od mieszkańców miasta i 107 psów.
Od wszystkich posiadamy oświadczenia,że zwracali się z prośbą o pomoc do S.M. Lub Wydziału ochrony środowiska U.M.,lecz zostali odesłani do nas. Rozpowszechnianie opinii,że w Zgierzu jest tylko 8 bezdomnych psów i nie ma wogóle bezdomnych kotów jest kłamliwe.
W marcu osobiście zgłosiłam p. Naczelnik interwencję szczennej suczki przetrzymywanej w komórce przy ul. Piątkowskiej , z prośbą o jej zabranie. Owszem wysłano patrol S.M i sprawę uznano za załatwioną. W dn. 18 maja przyszła zgierzanka z tą suczką i 8 szczeniakami, okazało się,że dzieci znalazły ją 28 kwietnia nad stawem w Zgierzu i zaprowadziły do S.M lecz funkcjonariusz kazał ją odprowadzić z powrotem nad staw. Dzieci uprosiły swoją mamę,żeby ją przechować w komórce, mieszkają w 4 osoby w pokoju i kuchni.
Suczka się oszczeniła 18 kwietnia, a mieszkanka Zgierza nie będąc przecież właścicielką psa zostawiona została bez pomocy.
Jeśli tak ma wyglądać realizacja Ustawy i dobra praca Urzędników, to nie ma się co dziwić,że schroniska pękają w szwach.
Podczas kwietniowej rozmowy telefonicznej z p. Naczelnik zadeklarowałam chęć pomocy i pokrycie kosztów sterylizacji tej suczki i nie mogę zrozumieć czym kierowała się p. Naczelnik.
Nie jest możliwe,żebyśmy jeździli po całym mieście i wyszukiwali wszystkich psów, którym należy pomóc, bo kto zajmie się 150 psami i 40 kotami przebywającymi w fundacji.
Tak wyglądają zgłaszane przez nas interwencje i tak są rozwiązywane.
Wszystkie psy przywiezione przez służby miejskie od 2007r są leczone leczone na koszt fundacji i nigdy nie wystawiliśmy za to faktury,a są to psy starsze,które wymagają leczenia,diety i którym bardzo trudno znaleźć domy.
Oskarża nas p. Naczelnik o brud,wyrzucanie śmieci itp.
Zapraszam wszystkich do naszej fundacji,mamy od lat 3 kompostowniki,puszki po karmie sprzedają dzieci i kupują słodycze. W beczkach stoi deszczówka do podlewania roślin,istotnie jest wykopywany dół na odchody związane ze słomą,ale przecież to naturalny nawóz, który rolnicy również wywożą na pole i nie oddają do utylizacji. Owszem zdarzyło się ,że dzieci wyrzuciły słomę za ogrodzenie do lasu,ale przecież nie ja je wychowałam,mogę im tylko tłumaczyć,że to jest naganne, choć myślę,że mniej szkodliwe niż opony,lodówki,szkło etc. i to wszystko znajduje się w chełmskim lesie. Szkoda,że współpraca się nie udała,bo cierpią na tym wszyscy i zagubione zwierzęta i ich właściciele. Do naszej fundacji przychodzą zwykli ludzie, ale też lekarze,dziennikarze,aktorzy,piosenkarze itp. i są pełni uznania,dla jakości opieki , ogromu włożonej pracy i pieniędzy.
Wybudowaliśmy 64 boksy wraz z infrastrukturą,wyremontowaliśmy i rozbudowaliśmy budynek.
Jest w nim wyposażony szpital z 12 podgrzewanymi klatkami, 2 gabinety lekarskie,biuro i sala konferencyjna. Zainwestowaliśmy już ponad milion złotych w budowę schroniska i mamy i mamy ambicje stworzyć miejsce inne niż wszystkie . Można nam stawiać różne zarzuty , ale ten tylko dobrze robi , który nic nie robi , nie ma szkoły prowadzenia schroniska , uczymy się sami na własnych błędach czasem dotkliwych ale uznanie z którym się spotykamy i merdające ogony dają nam silę do pracy .
Mając nadzieje że ten list wpłynie na postawę w naszym mieście proszę o jego wydrukowanie